wróć do spisu opowiadań


"Cena" autorstwa Amaterasu
"Cena"
Amaterasu
19 października 2014


„Miał kiedyś chłopiec marzenie.”

Jak często tak zaczynały się spowite w magii baśnie przenoszące nas w inny świat — w czasy rycerzy, księżniczek i smoków? Jak często rozpoczynały pasjonującą historię zwieńczoną szczęśliwym zakończeniem? Jak często chcieliśmy wcielić się w bohaterów opowieści i stać się zbawcami całego świata?

Ten chłopiec też miał kiedyś marzenie.

Ale ten chłopiec nigdy nie stał się rycerzem na białym koniu. Nigdy nie stał się mesjaszem. Nie był altruistą.

Ten chłopiec marzył o unoszącym się w powietrzu zamku. Nieraz w snach widział siebie jako człowieka stojącego na skraju urwiska i przyglądającego się płynącej nad nim budowli. Była ogromna i znacznie przewyższała rozmiarami nawet najbardziej znane ze swojej wysokości budynki świata. Najpierw chłopiec pragnął po prostu stać się panem dziwnego tworu — zdobyć go i zasiąść na tronie. Posiadać.

Jednak z czasem i to nie wystarczyło dziecięcemu sercu. Zapragnął czegoś więcej. Namacalnego dowodu istnienia jego marzeń. Chciał w końcu zrobić to, co każdy człowiek pragnie — urzeczywistnić sen.

A była to droga długa i żmudna. Chłopiec zdał sobie sprawę, że nie urzeczywistni go ot tak. Dziesięć lat pracy okupionej potem, stresem i nieprzespanymi nocami zapłacił za zwykłą, dziecięcą zachciankę. A żeby i tego było mało, to w końcowym stadium realizacji swojego marzenia, zapomniał już, dlaczego zaczął za nim gonić. Ale ktoś go wspierał i chyba to było najważniejsze.

Koujiro Rinko poznał na drugim roku studiów. To ona była dla niego oparciem i to ona razem z nim pracowała nad dziełem jego życia — tak właśnie zaczął nazywać swoje marzenie. W końcu to ona przyrzekła, że zajmie się jego ciałem, kiedy on będzie się spełniać.

Szóstego listopada dwa tysiące dwudziestego drugiego roku w końcu się stało — wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i mordercza machina po dekadzie trudów i starań ruszyła.

Noc poprzedzającą uruchomienie Sword Art Online Rinko pamiętała niezwykle dokładnie. Niebo było zasnute ciemnymi chmurami, które, jak to później stwierdziła, zwiastowały nieszczęście. Podczas spaceru wiał nieprzyjemny wiatr wdzierający się pod płaszcz. Kayaba wtedy, widząc, że kobiecie było zimno, oddał swój jasny szalik.

Później Akihiko także się nie spieszył — nawet kiedy się kochali, Koujiro wydawało się, że wszystko dzieje się wolniej niż zwykle, jakby ktoś dawał jej jakieś znaki. Myślała, że wszystko skończy się dobrze, ale im dłużej Kayaba był nieobecny duchem, tym bardziej do niej docierało, że Akihiko już nigdy do niej nie wróci.

Odkąd założył swój NerveGear, minął miesiąc, później dwa, w końcu pół roku. Znów nastał szósty listopada, a Kayaba nie wracał. Specjalna jednostka rządu powołana do zażegnania kryzysu związanego z Sword Art Online robiła, co w ich mocy, by uwolnić uwięzionych w grze graczy. A Rinko przyglądała się z boku, codziennie pielęgnując ciało ukochanego mężczyzny.

Nie miała mu za złe, że odszedł, chcąc spełniać swoje marzenia i zostawił ją samą. Była wdzięczna za te dziesięć lat, jakie dane jej było z nim spędzić. Wiedziała, że teraz nadszedł czas na odwdzięczenie się i zajęcie się odpowiednio Kayabą. W końcu jej zaufał. Wprowadził w swój świat. Ujawnił to, czego nie powiedział nawet najlepszym przyjaciołom.

Nikt nie wiedział o istnieniu drugiego laboratorium, gdzie Kayaba Akihiko prowadził prace nad prawdziwym przeznaczeniem Sword Art Online. Mężczyzna wtajemniczył jedynie swoją partnerkę, wiedząc, że może jej w pełni zaufać. I teraz wchodząc do tego pomieszczenia po raz setny chyba, Rinko nie mogła nie przypomnieć sobie ledwo widocznego błysku w ciemnych oczach ukochanego, kiedy opowiadał o swoim nierealnym marzeniu.

Oprócz mnóstwa sprzętu elektronicznego potrzebnego niegdyś Kayabie do pracy w pracowni stały także jednoosobowe łóżko, na którym aktualnie leżał naukowiec, oraz aparat monitorujący podstawowe funkcje życiowe mężczyzny. Jeden rzut oka na ekran i Rinko ponownie spojrzała na twarz pogrążonego we śnie mężczyzny.

Istotnie, Koujiro uważała, że Kayaba nie był nieprzytomny, lecz śnił. Śnił na jawie. Spełniał sen niemający prawa się spełnić.

Wyuczonym ruchem zmieniła kroplówkę, następie obmyła ciało Kayaby z potu, poprawiła kołnierz koszuli, a skończywszy pracę, usiadła na skraju łóżka i długo wpatrywała się w kochanka, trzymając go za dłoń. Nie wiedziała, czy Akihiko jeszcze pamiętał o tym, że na niego czeka, ale starała sobie nie zaprzątać tym głowy.

— Pewnie dobrze się bawisz, prawda, Akihiko?

Zgadywała, że teraz Kayaba położyłby jej dłoń na głowie, delikatnie zmierzwił włosy i powiedział, że powinna w końcu trochę zadbać o siebie, a nie ciągle przychodzić do niego.

Nagle ogarnęło ją uczucie tęsknoty. Dlaczego Akihiko był tak blisko, a jednocześnie tak daleko? Dlaczego nie poszła wtedy z nim? O dziwo nie obwiniała jego, a siebie, ale cóż, osoba takiego rodzaju już była.

Przeniosła wzrok na monitor i niemalże zastygła w bezruchu. Jak mogła tego nie zauważyć? Dlaczego tętno Akihiko było tak niskie i cały czas spadało? Przeraziła się nie na żarty. Prosiła w duchu, by Kayaba jej nie straszył. Poderwała się z łóżka, puszczając dłoń mężczyzny i szukała rozwiązania. Szukała w medykamentach specyfiku na przyspieszenie bicia serca, przewracając i tłukąc fiolki z innymi lekarstwami. Straciła rachubę, ile już szkieł spotkało się z zimną podłogą. Nie patrzyła, co robi. Błądziła wzrokiem między Kayabą a monitorem, nie mogąc uwierzyć w to, co widziała.

Nie umieraj, prosiła w duchu, po raz pierwszy od kilku dobrych lat panikując. To wszystko działo się zbyt szybko, zbyt nagle, zbyt gwałtownie.

W końcu pikanie zostało zastąpione przez ciągły sygnał. Chociaż był cichy, Rinko wydawał się być syreną alarmową.

Zero.

Brak tętna.

Brak oddechu.

Kayaba Akihiko, człowiek, którego kochała, umarł.

— To żart, prawda, Akihiko…? — zapytała drżącym głosem. — Powiedz mi… że to tylko głupi żart.

Koujiro Rinko pogodziła się z tym, że Kayaba Akihiko odszedł. Ale nie mogła się pogodzić z tym, że umarł.

*****


— Dlaczego jesteś taka smutna, Rinko?

— Przecież to oczywiste!

— Mogłaś się spodziewać, że ta cała przygoda się tak skończy.

— …Akihiko!

— To cena, jaką przyszło mnie… nie, nam zapłacić za realizację tego marzenia.

— A pomyślałeś może też o mnie?!

Kayaba po raz pierwszy od miesięcy roześmiał się szczerze.

— Stałaś się okropnie samolubna, Rinko.

— Będziesz mi to teraz…!

— To dobrze. Przepraszam, Rinko. Możesz o mnie zapomnieć? Ja już spełniłem swoje nierealne marzenie. Mogę umrzeć w spokoju. Chociaż nie… mam kolejne…

— Kayaba Akihiko!

Nie mogła mu nie przerywać tego wywodu.

— Chcę, abyś w końcu ty spełniła swoje marzenie. Obiecaj mi jeszcze jedną rzecz, Rinko. Żyj za nas oboje. Zostawiam wszystko w twoich rękach.

Nie potrafiła już nic odpowiedzieć mężczyźnie, któremu poświęciła najpiękniejsze lata swojego życia.

*****


Siódmy listopada dwa tysiące dwudziestego czwartego roku był dniem niosącym zarówno szczęście jak i niepewność pomieszaną z obawą przed jutrem. Oto Sword Art Online — mordercza gra, w której dwa lata wcześniej twórca uwięził dziesięć tysięcy graczy, została ukończona. Marzenie Kayaby Akihiko zostało zrealizowane, bez strat oczywiście się nie obeszło.

Prawie cztery tysiące zabitych ludzi…

Zniszczona młodość nastolatków…

Chaos w kraju…

I dwanaście lat z życia Koujiro Rinko.

Dodano: 31.12.2014



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, wydanie specjalne, filmy kinowe, offline, offline II, offline ws, openingi, endingi.
Podobne anime: Accel World, Log Horizon, No game no life.
Strona wykorzystuje pliki cookies potocznie zwane ciasteczkami. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można również zablokować ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.