wróć do spisu opowiadań


"Jaskinia Życzeń" autorstwa Lei
"Jaskinia Życzeń"
Lea
15 września 2014


Był to wyjątkowo nudny dzień w ALO. Z naszej paczki byłem tylko ja, Asuna i Agil. Suguha dostała zaproszenie na przyjęcie swojej koleżanki, Klein musiał siedzieć wyjątkowo dłużej w pracy, Silica wyjechała na spotkanie rodzinne, Sinon się rozchorowała, a w dzielnicy w której mieszkała Liz odcięli na kilka dni prąd. Tak więc byliśmy sami. W sumie to nie wiedzieliśmy co robić, więc odpoczywaliśmy. Jednak po pewnym czasie Agil oznajmił, że chyba się wyloguje. Z Asuną stwierdziliśmy, że w i my wrócimy do rzeczywistości. Musieliśmy dokończyć jeszcze kilka rzeczy w naszym nowym domu, więc to była świetna okazja. Polecieliśmy w trójkę do naszego domu w ALO i tam postanowiliśmy pożegnać się z Yui.
- Szkoda, że nie mogę z wami tam być.- powiedziała smutno.
- Też nam jest przykro z tego powodu, ale już niedługo.- pocieszała ją Asuna.
Położyliśmy Yui spać, a następnie wcisnęliśmy przycisk „wyloguj”. Nagle ogarnął nas kolorowy błysk i zanim się zorientowaliśmy wylądowaliśmy… w jakiejś dżungli. Byłem przerażony. Co to w ogóle miało znaczyć? Czyżby jakiś błąd sieci? Rozglądałem się dookoła. Obok mnie stał mój przyjaciel i moja ukochana. Najbardziej zdziwiło mnie to, że Asuna nie wyglądała tak jak zwykle w ALO. Wyglądała zupełnie jak w SAO! Tak samo było z Agilem.
- Kirito-kun! Co tu się dzieje? – zapytała.
- Nie wiem. – odpowiedziałem szczerze.
Spojrzałem w menu opcji i zdębiałem. Zniknął przycisk wylogowania! Czyżby koszmar, który przeżyliśmy kilka lat temu miał powrócić?
- Czy wy też to zauważyliście?- zapytał równie przestraszony co ja Agil.
Zdenerwowani przytaknęliśmy.
- Zniknął przycisk wylogowania. – powiedziałem to, czego wszyscy nie chcieliśmy przyjąć do świadomości.
- Myślicie, że to jakiś błąd?- zapytał olbrzym.
- Nie wiem, ale spójrzcie na to.- odezwała się Asuna- Mam wszystkie przedmioty i umiejętności z SAO!
Szybko spojrzałem na swoje drzewko umiejętności i nie wiedziałem, co myśleć o tym wszystkim.
- Znowu mam skill walki dwoma mieczami…- powiedziałem z niedowierzaniem.
- O co tu chodzi? Nie dość, że wyglądamy jak w SAO, to mamy też wszystkie umiejętności i itemy, które tam mieliśmy!- mówiła Błyskawica.
- Nie podoba mi się to.- stwierdził Agil.
- Myślicie, że Yui nas stąd usłyszy?- zapytała Asuna.
- Można spróbować.- stwierdziłem.- Yui! Yui!
- Yuicia! To ja, mama!
Niestety nie odpowiadała.
- Chyba jesteśmy zdani tu na siebie… A tak w ogóle, to gdzie my jesteśmy?- zapytał Agil.
Pokręciliśmy przecząco głowami. Wyglądało na to, że byliśmy w jakiejś dżungli. Staliśmy na szerokim pasie zielonej ziemi, który mógł mieć z 60 metrów szerokości. W momencie kiedy kończyła się zieleń widać było wielką przepaść z której wyrastały wielkie drzewa, których koron nie było widać. Na nich znajdowały się jakieś liany i wielkie czerwone kwiaty.
- Smok!- krzyknęła Asuna i wskazała palcem wielkiego, niebieskiego gada, który siedział na jednym z kwiatów.
- Tam jest następny!- zauważył mój przyjaciel. Ja również widziałem jeszcze kilka. Były najróżniejsze. Czerwone, zielone, małe i duże.
- Hej, tam coś się świeci.- wskazałem palcem największy z kwiatów.- To chyba rozpoczyna jakiegoś questa!
Wszyscy szybko podbiegliśmy do miejsca, o którym mówiłem. Rzeczywiście było to to, co myślałem. Kiedy podeszliśmy bliżej wyświetliło nam się pytanie, czy chcemy podjąć się zadania, które nazywa się „Jaskinia Życzeń”. Popatrzeliśmy na siebie i zgodnie zdecydowaliśmy się nacisnąć „Tak”. W tym momencie kwiat się zwinął, a następnie ponownie rozwinął, a z jego środka zaczął wydobywać się blask i głos.
- Witaj w Dżungli Smoków. Krainie w której znajduje się największy cud świata- Jaskinia Życzeń. Jest to miejsce w którym twoje marzenia staną się prawdą. Tylko najlepsi, prowadzeni gniazdami dzikiej tęczy będą mogli się do niej dostać. Bądź ostrożny, powodzenia.
Kiedy głos zamilkł, kwiat momentalnie się zwinął i zniknął.
- Zrozumieliście coś z tego?- zapytał Agil.
- Nie do końca.- przyznałem.- Musimy znaleźć jakąś jaskinię.
Tylko po co?
- Lepsze jest pytanie gdzie. Jak my to niby mamy znaleźć?- dodał mój przyjaciel.
Asuna zamyśliła się, a następnie rozejrzała dookoła.
- Chyba mam pomysł.- powiedziała.
- Jaki?- zapytałem.
- Musimy kierować się gniazdami dzikiej tęczy.
- Tak i?
- Zauważyliście, że te smoki mają różne kolory, nie? Może to one są tą dziką tęczą?
To miało sens.
- Powinniśmy iść śladami ich gniazd, ale skąd będziemy wiedzieć, gdzie one są?- uprzedził moje pytanie Agil.
- Tam gdzie są gniazda, tam będzie dużo smoków jednego koloru. Tak przynajmniej mnie się zdaje. – powiedziała Asuna.
- No dobra.- wybrałem w skill walki dwoma mieczami, a po chwili na plecach pojawiły mi się dwa ostrza.- No to ruszamy. Wicedowódco, prowadź. – zwróciłem się z uśmiechem do Błyskawicy.

*****


Wpierw wędrowaliśmy śladami czerwonych smoków. Miały dwa wielkie rogi na głowie i skrzydła zakończone szpikulcami. Po pewnym czasie zauważyliśmy stado tych osobników przy jednym z drzew, ucieszyliśmy się, w końcu znaleźliśmy pierwsze gniazdo. Kiedy byliśmy na jego wysokości przed nami pojawiła się wielka, czerwona roślina w białe kropki. Była z dwa razy większa od nas. Chcieliśmy ją ominąć, ale nagle z jej wnętrza wyszły wielkie, żółte macki, które chciały nas zabić.
- Uważajcie! Jeżeli tu jest wszystko jak w SAO, to możemy umrzeć nie tylko tu!- krzyknąłem do pozostałych i rzuciłem się na to coś co nazywało się Red Flormortis. Ciąłem te wielkie macki, a zza nich pojawiały się następne.
- Kirito-kun, zmiana!- krzyknęła Asuna i przeskoczyła mnie, by zadać cios.
- Uwaga coś jeszcze z tego wychodzi!- ostrzegł nas Agil.
Ze środka nagle wyrosła wielka tuba, która zaczęła produkować żółtą mgiełkę.
- To może być trucizna. Starajcie się unikać tego!- krzyknąłem odskakując przed macką.
- Aaaa!- nagle usłyszałem Agila, mgiełka dotknęła kawałek jego skóry. Stracił kilka Hp, ale na szczęście nie dużo.
- Lepiej się odsuń!- zawołałem.
Mgiełka zaczęła być coraz bliżej nas. Zastanawiałem się, jak pokonać tego potwora, skoro to żółte coś nas rani.
- Mam pomysł odsuńcie się!- z zamyślenia wyrwała mnie Asuna.
Podniosła jakieś kamienie, które były koło niej i aktywując swoje umiejętności rzuciła nimi w grupę smoków, które zdenerwowane nagłym atakiem zaczęły lecieć w naszą stronę.
- Co ty zrobiłaś!?- krzyknął Agil.
- Zaufajcie mi! Jeszcze trochę…
- Asuna, one zaraz nas zabiją, uciekajmy!- starałem się ją odciągnąć, ale ona nie dawała się.
Spojrzała się na mnie i pełna powagi powiedziała:
- Zaufaj mi, Kirito-kun.
Jakaś część mnie nadal chciała ją stąd wziąć siłą, ale czułem, że wie co robi, dlatego kiwnąłem głową. Smoki były coraz bliżej.
- Jeszcze trochę….- mówiła.- Jeszcze chwila… Teraz! Padnijcie! – posłusznie wykonaliśmy jej rozkaz, a gady przeleciały nad nami i wleciały wściekłe w Red Flormortis niszcząc go. Przy okazji same się zabiły, gdyż wpadły w największe stężenie mgiełki.
- To było genialne!- krzyknąłem, a Asuna się zarumieniła.

*****


Nasza wędrówka trwała dalej. Minęliśmy już gniazda pomarańczowych, żółtych i zielonych smoków. Za każdym razem musieliśmy walczyć z coraz silniejszymi przeciwnikami. Najpierw z ognistym trollem, który kichał kulkami ognia, potem ze znikającym dwugłowym kameleonem, a następnie z zielonymi goblinami, które zamieniały się w wielkie kolczaste kule.
Kiedy zwyciężyliśmy z lodową hydrą przy niebieskim gnieździe, postanowiliśmy na chwilę odpocząć. Oparliśmy się o wielki kamień i patrzyliśmy na to, co się dzieje dookoła. - Ciekawi mnie- zaczęła Asuna- dlaczego się tu znaleźliśmy.
Nigdy nie słyszałam o tym queście, ani o tym miejscu.
- Mnie też to zastanawia.-odparłem.- Może dowiemy się, kiedy dotrzemy na miejsce.
- A co jeśli to jest pułapka?
Oboje z Agilem spojrzeliśmy się na Błyskawicę.
- Jak to pułapka? Kto by chciał nam zrobić coś takiego?- zapytał mój przyjaciel.
- Nie wiem… Tak jakoś przyszło mi do głowy… Po prostu mam nadzieję, że nie będziemy mieli powtórki z rozrywki sprzed tych kilku lat.
Uścisnąłem dłoń mojej ukochanej, by ją pocieszyć.
- Nawet jeśli to pułapka, to wydostanę cię z niej.
- Wiem.- odpowiedziała kładąc swoją głowę na moim ramieniu.

*****


- Nawet nie wiedziałem, że istnieje kolor indygo.- powiedział Agil, kiedy Asuna wyjaśniła mu jakiej barwy było poprzednie gniazdo.
- Czyli został nam już teraz tylko fioletowy.- stwierdziłem i przeciągnąłem się.
- Chyba je widzę!- wskazała odległy punkt przy którym było stado smoków.
- Dobrze, przygotujcie się.- zdecydowałem i spojrzałem na moich towarzyszy. Z Asuną straciliśmy prawie połowę Hp, a Agil jeszcze więcej. Jednak wierzyłem, że damy radę. Przeżyliśmy 2 lata w Aincradzie, więc jakiś quest nie powinien stanowić dla nas żadnego problemu! Mimo to miałem jakieś dziwne przeczucie.
Kiedy byliśmy już koło gniazda stanęliśmy, by rozejrzeć się za ewentualnym zagrożeniem, ale nic nie widzieliśmy. Mocno trzymając nasze bronie stawialiśmy powoli kolejne kroki. Jeden za drugim. Z coraz większym stresem i mocniej bijącym sercem.
- Nic się nie dzieje? – zapytał zdzwiony Agil, kiedy bez żadnej walki minęliśmy o kilka metrów gniazdo.
- Nie podoba mi się to.- stwierdziła Asuna.
W tym momencie przed nami zaczął się materializować nasz przeciwnik. Był ogromny. Miał fioletowe łuski, wielkie czarne oczy, ostrza wystające z ciała, a na jego przedramionach powiewały czarne fałdy skóry. Stał trzymając w jednej łapie ogromny topór, którego trzon był ozdabiany kośćmi. Nazywał się Sabayakan. Zaryczał przeraźliwie głośno. Miałem wrażenie, że cały świat się od tego trzęsie. Stanęliśmy gotowi i ruszyliśmy na bestię. Był niezwykle silny i wytrzymały. Jednego ze smoków, który przelatywał obok połknął w całości, a drugiego przeciął na pół samym pazurem. Starałem się być jak najszybszy. Ciąłem go z zawrotną prędkością, ale jego Hp zmniejszało się za wolno. Oprócz tego, by go zabić, musiałem również uważać na życie moich kompanów. Nasza trójka była bardzo dobra, jednak coraz słabsza. W pewnym momencie Asuna odcięła potworowi fałd czarnej skóry z przedramienia, który następnie opadł na kamień i zniknął wraz z nim. W miejscu, gdzie powinien się znajdować kamień i skóra, była tylko trawa. Myślałem z początku, że obie rzeczy uległy zniszczeniu, jednak w pewnym momencie potknąłem się o coś niewidzialnego. Okazało się, że był to ów kamień. Zorientował się o tym również Agil.
- Mam plan! – krzyknął i skoczył do mnie.- Schowajcie się pod tym i zaatakujcie go od tyłu, ja odwrócę jego uwagę.
Kiwnąłem głową i zawołałem do siebie Asunę, by jej o tym powiedzieć. Podnieśliśmy niewidzialny kawałek skóry i przykryliśmy się nim. Momentalnie staliśmy się niewidoczni, więc bestia skupiła całą swoją uwagę na Agilu, który starał się uniknąć ciosu. Kiedy wraz z Sabayakanem znalazł się tuż nad przepaścią, zaatakowaliśmy. Użyliśmy całej naszej siły, by zepchnąć go w przepaść. Niestety nie przewidzieliśmy tego, co się stało zaraz potem. Potwór w ostatnim momencie pochwycił Agila i zaczął z nim spadać w dół…
Wydawało mi się, że wszystko zwolniło. Starałem się dobiec do niego, ale byłem zbyt wolny. W oddali widziałem coraz mniejszą sylwetkę mojego przyjaciela i wielkiego potwora, który trzymał go w swojej ohydnej łapie. Nie mogłem w to uwierzyć. Nawet nie zdawałem sobie sprawę z tego, że łzy zaczęły spływać po moich polikach. A przecież obiecywałem sobie, że już więcej nie dopuszczę do śmierci kogoś z moich przyjaciół! Dlaczego? Dlaczego!? Krzyczało mi w głowie. Waliłem pięściami w ziemię, mając nadzieję, że to może tylko zły sen, albo, że Agil znalazł jakiś sposób, by się uratować. Pewnie zaraz przyleci na jednym ze smoków, pocieszałem się, jednak czas mijał, a on nie wracał…
Dopiero po chwili zorientowałem się, że siedzi obok mnie Asuna. Płakała w moje ramię. Objąłem ją i jeszcze chwilę pogrążaliśmy się w smutku po naszym towarzyszu. W końcu jednak otarłem sobie i jej łzy.
- Musimy iść dalej.- powiedziała, a ja się z nią zgodziłem.
Pomogłem jej wstać i niechętnie ruszyliśmy.
Po jakimś czasie w końcu z daleka ujrzeliśmy kres naszej wyprawy. Wielką jaskinię, która była na samym końcu naszej drogi. Ostrożnie, zachowując czujność weszliśmy do środka. Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać, a z obecnym Hp wszystko mogło stanowić dla nas zagrożenie. Kiedy znaleźliśmy się w środku, aż zaniemówiliśmy z wrażenia. Ściany mieniły się najróżniejszymi kolorami, a z ziemi i sufitu wystawały kryształowe stożki.
- Spójrz!- Asuna wskazała na jedną ze ścian, na której znajdował się jakiś obraz. Podeszliśmy do niego. Okazało się, że był ruchomy.
- To my w SAO.- powiedziałem dotykając ściany.
- Jest tego więcej. Zobacz.
Miała rację, teraz zauważyłem, że po każdej stronie znajdowało się kilka takich obrazów, były nawet w tych kryształach.
- To my w ALO, tam nasi przyjaciele.- mówiła z niedowierzaniem.
- A to co? Nie przypominam sobie tej sceny.- wskazałem na jeden z kryształów. Była tam scena, gdzie wraz z Asuną i Yui siedzimy pośród jakichś dzieci. Niektóre były bardziej podobne do niej, inne do mnie.- To nasza przyszłość?- zapytałem uśmiechając się.
- Nie, to wasze marzenie.- odpowiedział mi męski głos.
Momentalnie serce zaczęło mocniej mi bić. Znałem ten głos. Gwałtownie się odwróciłem, zasłaniając Asunę.
- Kayaba.- powiedziałem.
Przede mną stał twórca naszego byłego więzienia- Kayaba Akihiko.
- Czego od nas chcesz? – zapytałem.
- Widzę, że cieszysz się na mój widok.
Mimowolnie zacisnąłem pięść.
- Co to ma znaczyć? Czemu tu jesteśmy? Chciałeś powtórkę z SAO?
- Nie. Chciałem wam pomóc.
- Uśmiercając Agila!?- krzyknąłem.
- On żyje, spokojnie. W momencie śmierci został wylogowany.
Ulżyło mi.
- A skąd mamy wiedzieć, że mówisz prawdę?- zapytała Asuna.
- Gdybym chciał was zabić, to zrobiłbym to już dawno temu i nie pomagałbym tobie Kirito, nieprawdaż? – zwrócił się do mnie.
- Więc po co to wszystko?
- To? – rozejrzał się wokół. – By sprawdzić, czy nadal zasługujecie na to co mam dla was.
- To znaczy?
- Cieszy mnie, że mnie przed chwilą zabiliście i przepraszam, że ja z kolei zrobiłem to samo waszemu przyjacielowi, jednak wolałem porozmawiać z wami na osobności.
- To byłeś ty?
- Tak. Pamiętasz jak nazywał się potwór?
- Sabayakan… Kayaba- san!- krzyknęła nagle Asuna.
- Zgadza się. – odpowiedział uśmiechając się.- Pokonaliście mnie, ukończyliście zadanie, więc o to wasza nagroda. – wyciągnął swoją dłoń, na której zmaterializował się kolorowy wisiorek.
- Co to?- zapytałem nieufnie.
- To jest wisiorek świadomości. – popatrzył na nas i dodał- Może przenieść czyjąś świadomość do realnego świata.
- Co? Ale po co… Kirito-kun?- odezwała się zaniepokojona, widząc jak na mojej twarzy maluje się niedowierzanie.
Wiedziałem doskonale, o co chodzi Kayabie.
- Dlaczego go zrobiłeś?- zapytałem.
- Gdybym kiedykolwiek zechciał wrócić, ale ja nie chcę. Wolę zostać tu.- ponownie rozejrzał się po jaskini.
- Rozumiem.- odpowiedziałem.- Jak możemy go użyć?
- Użytkownik tego itemu musi mieć na sobie AmuSphere, albo NerveGear, a następnie się wylogować. To tyle.
- Dziękujemy.- odpowiedziałem, a chwilę potem zostaliśmy wylogowani. Obudziliśmy się w naszym domu. Zdjęliśmy nasz sprzęt i przez chwilę nie odzywaliśmy się do siebie. Ciszę przerwał telefon. Zerknąłem na wyświetlacz.
- To Agil. Pewnie chce powiedzieć, że jest cały i chce się upewnić, czy już wróciliśmy.- powiedziałem pozwalając, by telefon nadal dzwonił. Nie miałem ochoty teraz z nim rozmawiać. Byłem zbyt zajęty trawieniem słów Kayaby.
- Kirito-kun, co to ma wszystko znaczyć? – zapytała Asuna. – Proszę, wytłu…- przerwałem jej pocałunkiem.
- Nie mamy czasu do stracenia, chodź!- jedną ręką chwyciłem ją, a drugą mój stary NerveGear i pobiegłem do piwnicy, w której miałem swój warsztat.
- Kirito! – powiedziała, wyrywając się- Co to ma znaczyć!?
- W końcu będziemy razem, całą trójką!
- Ale jak?
- Słyszałaś co mówił Kayaba. Jemu chodziło o Yui!
Asuna zakryła usta dłońmi.
Założyliśmy ciału robota, które zbudowałem na wzór naszej adoptowanej córki sprzęt i wróciliśmy na górę, by znowu znaleźć się w ALO.

*****


- Kochanie, to prezent dla ciebie.- powiedziała uśmiechnięta Asuna, zakładając wisiorek na szyi Yui.
- A co to jest?
- Spróbuj wywołać menu opcji.- powiedziałem.
Spojrzała się na mnie ze zdziwieniem.
- Ale ja nie mogę.
- Spróbuj.- zachęcałem.
Nieśmiało wykonała moje polecenie i z niedowierzaniem patrzyła na menu.
- Ale jak?- szepnęła.
- Yuicia, wiesz co to jest?
Nasza córka zamknęła oczy, by przeskanować obiekt, a następnie otworzyła je i spojrzała na nas.
- Wiesz do czego to służy?- zapytała Asuna, a ona kiwnęła głową.
- W takim razie wiesz co robić.
Dziewczynka nieśmiało nacisnęła przycisk wyloguj, a chwilę potem zniknęła. Szybko z moją ukochaną zrobiliśmy to samo.
W rzeczywistości nie czekaliśmy długo. Zrzuciliśmy z siebie sprzęt i czym prędzej pobiegliśmy do piwnicy, modląc się w duchu, by wszystko się udało.
Zbiegliśmy ze schodów i stanęliśmy niedowierzając. Na stole siedziała dziewczynka. Machała nóżkami i patrzyła na swoje ręce.
- Yuicia…- powiedziała wzruszona do łez Asuna.
- Mama? Tata?- spojrzała na nas, a w jej oczach również ujrzałem łzy. Sam także ledwo powstrzymywałem się od płaczu. Rzuciliśmy się w swoje ramiona i w objęciach staliśmy na zimnej podłodze. Cała nasza trójka była szczęśliwa. Nie mogliśmy uwierzyć, że w końcu, po tak długim czasie jesteśmy razem- w prawdziwym świecie.

Dodano: 31.12.2014



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, wydanie specjalne, filmy kinowe, offline, offline II, offline ws, openingi, endingi.
Podobne anime: Accel World, Log Horizon, No game no life.
Strona wykorzystuje pliki cookies potocznie zwane ciasteczkami. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można również zablokować ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.