wróć do spisu opowiadań


"Na zawsze razem" autorstwa Lei
"Na zawsze razem"
Lea
9 sierpnia 2014


Minęło już kilka lat, od kiedy skończyła się ta potworna gra. Gra, w której przez dwa lata zginęło cztery tysiące osób. Projekt genialnego wynalazcy, który dał początek innym światom. Czasami się zastanawiałem, co by było, gdyby Kayaba Akihiko nie stworzył SAO? Na pewno żyłoby o cztery tysiące ludzi więcej. Może byłbym innym człowiekiem? Jednak jest coś, co sprawia, że cieszę się, że w tym uczestniczyłem. To fakt, że poznałem Asunę. To dzięki niej znalazłem w sobie chęć życia. Gdyby nie ona, byłbym już martwy, a SAO trwałoby dalej. W sumie można więc powiedzieć, że dzięki niej pokonałem głównego bossa Heathcliffa. Yūki Asuna, Błyskawica, moja ukochana. W Aincradzie byliśmy małżeństwem, a w realu jesteśmy zwykłą para.
- Kirito. Kiroto!- z zamyślenia wyrwał mnie głos mojego przyjaciela Agila.- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Yyy, oczywiście, że tak!
- To dziwne, bo od pół godziny siedzisz i wpatrujesz się w szklankę soku, której nawet nie ruszyłeś. Gdyby nie fakt, że jesteśmy w rzeczywistości, to bym pomyślał, że złapałeś laga.
- Przepraszam. Po prostu się zamyśliłem…
- A co takiego zaprząta ci umysł? Nadal zastanawiasz się, jak przenieść Yui do naszego świata?
- Co? Nie, akurat nie. – powiedziałem biorąc łyk soku.
- To w takim razie co?- zapytał barman pochylając się tuż nad ladą.
- Myślałem… o Asunie.- odpowiedziałem lekko zmieszany.
- Ech… To nie nowość.- stwierdził, powracając do wycierania szklanek.
- Tak się zastanawiałem…- nie byłem do końca przekonany, czy zwierzyć się Agilowi, ale w końcu jego pomoc mogła mi się przydać.
- Hm?
- Chciałbym, by Asuna była moją żoną.- wydusiłem w końcu to z siebie.
- Przecież już jest.- odpowiedział spokojnie, nie zaprzestając czynności.
- Tak, ale w grze. Myślałem raczej o prawdziwym życiu… - trochę zakłopotany ponownie wziąłem łyk soku.
Agil przestał wycierać i spojrzał się na mnie. Myślałem, że będzie bardzo zdziwiony, ale on tylko się uśmiechnął na chwilę, a potem nalał mi jakiegoś alkoholu.
- W reszcie! Masz, na koszt firmy, w końcu nie na co dzień słyszy się, że nasz mały Kirito ma zamiar się oświadczyć.
- Co?!- usłyszeliśmy nagle. Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem rudowłosego faceta.
- Cholera, Klein…- mruknąłem pod nosem.
- Kirito, mówisz poważnie?
- Cześć, Klein. Tak. Jesteśmy już tak długo z Asuną, że czemu nie?
- Jeny, stary! - powiedział, podchodząc do mnie i klepiąc po ramieniu.- W sumie racja, tyle być razem! Mój najdłuższy i najbliższy związek…
- Był z łóżkiem? - odezwał się Agil.
Klein obdarzył go znaczącym spojrzeniem i kontynuował.
- Chodziło mi o związek z kobietą…
- To było z matką, kiedy była z tobą w ciąży?- wtrąciłem się, na co Agil przybił mi piątkę.
- A walcie się oboje! – powiedział naburmuszony Klein i usiadł koło mnie. - A ja też dostane darmowego drinka? - zapytał słodkim głosikiem, trzepocząc przy tym rzęsami w stronę barmana. - W dniu, w którym jakaś dziewczyna zgodzi się być twoją żoną, dam ci nawet dwie butelki. Jedną dla ciebie, a drugą dla tej biedaczki.
- No weź! A on, to co? Nawet się jeszcze nie oświadczył, a już dostał!
- Jakby nie patrzeć, to raz już to zrobił.
- I to nawet z pozytywnym rezultatem.- dodałem.
Klein ciężko westchnął i poprosił o to, co zwykle.
- A jaki masz pomysł na oświadczyny, Kirito? Zabierzesz ją na 22 piętro? - zapytał Agil.
- Nie, wolałbym zrobić to w realu. Nawet już kupiłem pierścionek. - wyjąłem z kieszeni małe pudełko. Moi przyjaciele otworzyli je i z podziwu zagwizdali.
- No, no, no. Widzę, że twoja praca jest całkiem opłacalna. - stwierdził Klein.
- Nie narzekam.
- To wymyśliłeś kiedy i gdzie chcesz go jej dać?
- Tak mi się zdaje.
- To mów!- powiedział podekscytowany rudzielec.
- No dobra, w sumie może mi się przydać wasza pomoc, ale to musi zostać w tajemnicy! Czyli nie możesz nikomu o tym powiedzieć, Klein, jasne?- zwróciłem się do przyjaciela, który siedział koło mnie.
- Jasna sprawa, ale nie rozumiem, czyżbyś mi coś sugerował? - zapytał udając urażonego.

*****


Całą drużyną znajdowaliśmy się na 77 piętrze. Jak zwykle czas nam mijał bardzo dobrze. Wszyscy byli zadowoleni i tryskali radością. Oprócz mnie. Mnie zżerały nerwy. Miałem świadomość, że te oświadczyny to tylko formalność, gdyż znałem odpowiedź, jednak wiedziałem również, że Asuna oczekuje czegoś więcej, niż wysłanie powiadomienia. Bałem się, że coś może nie wyjść. Szczerze powiedziawszy, mniej się stresowałem przed walką z bossami. Popatrzyłem na swój zegarek i udałem, że coś zauważyłem na skraju pobliskiego lasu.
- Coś się stało, braciszku?- zapytała Leafa.
- Chyba coś zauważyłem, zaraz wracam. Yui.
- Tak, tato?
- Mogłabyś sprawdzić to ze mną?
Moja adoptowana córka popatrzyła na mnie nie pewnie, ale się zgodziła. Przyfrunęła do mnie i usiadła mi na ramieniu. Razem odeszliśmy wystarczająco daleko, by nie było nas słychać.
- Yui, mam do ciebie wielką prośbę.
- Tak, tatusiu?
- Widzisz… - zacząłem przeczesywać sobie dłonią włosy na głowie. - Chciałbym zrobić mamie wielką niespodziankę.
- O! - wyraźnie podekscytowała się, gdyż jej oczy momentalnie zrobiły się większe. - Jaką? Mogę pomóc?
- Właśnie na twoją pomoc liczyłem. - powiedziałem z uśmiechem, gładząc ją po włosach. - Tylko że ta niespodzianka jest w realnym świecie. Muszę jeszcze ją dokończyć, więc przypilnuj mamę, by wylogowała się za jakąś godzinę, ale nie wcześniej, dobrze?
- Oczywiście, tatusiu!- powiedziała salutując.- A co to za niespodzianka?- zapytała niewinnie.
- Chciałbym się jej oświadczyć. Chcę być jej mężem nie tylko tu.
- O jejuś! To w takim razie bardzo chcę pomóc tatusiowi!
- Dobrze, w takim razie, ja polecę się wylogować, a ty zajmij czymś mamusię i pamiętaj, że to jest niespodzianka, więc nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Przynajmniej do czasu, zanim się nie wyloguje.
Dziewczynka z entuzjazmem pokiwała głową.
- Moja kochana córeczka. - powiedziałem na pożegnanie i pocałowałem ją w czoło.

*****


- Za długo tam są. Oby nic im się nie stało. – odezwała się lekko zdenerwowana Asuna.
- Spokojnie, Kirito jest za dobry, by coś złego mu się przytrafiło. - uspokajała ją Liz.
- Może pójdę to sprawdzić.
Błyskawica miała już iść, kiedy nagle zza krzaków wyleciała Yui.
- Yuicia, gdzie jest tata?
Wróżka usiadła na ramieniu Asuny.
- Zobaczył coś dziwnego i zanim się zorientowałam poleciał to sprawdzić. Ale spokojnie- dodała widząc jej zaniepokojoną minę - tatuś jest silny i da sobie radę! Powiedział, że mamy kontynuować bez niego.
Klein i Agil spojrzeli na siebie.
- Skoro tak chce, no to drogie panie ruszmy dalej!- stwierdził rudowłosy.

*****


Pędziłem najszybciej jak się tylko da. Wszystko było przygotowane, teraz zostało czekanie na moją ukochaną. Podjechałem pod jej dom i zadzwoniłem, by mnie wpuszczono. Kilka dni temu, podczas nieobecności Asuny, odwiedziłem jej rodziców, by prosić o ich zgodę. Jej matka miała łzy w oczach i rzuciła się na mnie, tuląc. Ojciec natomiast, pan Yūki Shōzō starał się zachować twarz, mimo tego, że widziałem w jego oczach jak się wzrusza. Cieszył się, że to ja, bohater, który ocalił ją i pozostałych sześciu tysięcy graczy chce poślubić jego córkę. Miał przynajmniej 100% pewność, że za wszelką cenę, zawsze będę ją bronił.
Akurat jej rodziców nie było. Została tylko gosposia z którą serdecznie się przywitałem, a następnie udałem się na górę do jej pokoju. Leżała w ubrana w za dużą koszulkę. Po dłuższej chwili zorientowałem się, że jest moja. Uśmiechnąłem się na ten widok. Podszedłem do niej i dotknąłem jej twarzy. Następnie, po raz setny sprawdziłem, czy mam przy sobie pierścionek, a potem czekałem.

*****


Yui dokładnie liczyła czas. W momencie kiedy minęła godzina od rozmowy z Kiritem odezwała się:
- Mamusiu! Coś się stało tatusiowi!
Tak jak przewidywała wszyscy spojrzeli na nią z niepokojem.
- Co się stało?- zapytała przerażona Asuna.
- Nagle zniknął. Sądzę, że powinnaś się wylogować i zadzwonić do niego, czy wszystko w porządku.
Błyskawica szybko spojrzała na mapę w poszukiwaniu swojego męża, ale nigdzie go nie było. Przy jego imieniu widniał napis Offline. Zaniepokojona zgodziła się.
Wszyscy zgodnie przytaknęli, że poczekają. Kiedy Asuna zniknęła zaczęła się rozmowa.
- Jak myślicie, co się stało? - zapytała Silica.
- Hmmm… Nie mam bladego pojęcia, ale mam nadzieję, że to nic takiego. - odezwała się Liz.
- Cała ta sytuacja jest dziwna… - dodała zamyślona Leafa.
Nagle Yui zaczęła się chichotać, na co dziewczęta się zdziwiły.
- O co chodzi, Yuicia? - zapytała Kirigaya.
- Ej, a wy co takie miny macie!? - Liz zwróciła się do mężczyzn.
- A nic, my po prostu wiemy o czymś. - odparł Klein, szczerząc się.
- Doprawdy? - Liz założyła ręce pod biustem - A niby co?
- Tatuś robi niespodziankę dla mamusi! - krzyknęła uradowana Yui.
- Niespodziankę? Jaką?- zapytała Silica.
Agil z Kleinem posłali im wielki uśmiech.
- No cóż… chyba po prostu dojrzał do pewnych decyzji… - odparł ten większy.
- Nie rozumiem… - powiedziała Silica i pogłaskała Pinę.
- No wiesz, w końcu są tyle razem… - dziewczętom oczy się powiększyły i szczęki powoli zaczęły im opadać.
- Czekaj! - krzyknęła Leafa - Chcesz powiedzieć, że braciszek, Kirito on chce…
- Oświadczyć się Asunie!- krzyknęli wszyscy razem.

*****


Z bijącym sercem Asuna się wylogowała. Co się stało? Mam nadzieję, że to nieszkodliwa usterka, pomyślała. Kiedy tylko poczuła, że już wróciła, szybko zdjęła sprzęt i usiadła… zdziwiona. Czyżby za szybko wstała? Obok niej siedział cały i zdrowy Kirito.
- Cześć. - przywitał się beztrosko.
- Kirito-kun… Co tu się dzieję? - zapytała zdezorientowana.
- A bo wiesz…- zaczął przeczesywać swoje włosy. - przejdziemy się?

*****


Na początku nie wiedziałem, czy Asuna mnie uderzy, czy rzuci się w ramiona. Domyślałem się, że pewnie się przestraszyła, kiedy Yui powiedziała jej, że nagle zniknąłem. Na szczęście dzisiaj wygrała jej dobra strona i wyszedłem bez szwanku z jej pokoju. Razem spacerowaliśmy, podczas gdy słońce powoli zachodziło. Był przyjemny jesienny dzień. Dużo się śmialiśmy i rozmawialiśmy. Z początku były to sprawy obecne, a potem zaczęliśmy wspominać stare czasy. Kiedy już zaczęło robić się ciemno, doszliśmy pod mój dom.
- Mam dla ciebie niespodziankę, chodź za mną. - powiedziałem, ciągnąc ją w stronę piwnicy.
- Nie wchodzimy do domu? Nie chcesz przeszkadzać siostrze?
- Wyszła niedawno, więc jesteśmy sami.
- Kirito-kun, to po co tam idziemy?
- Zaraz zobaczysz - posłałem jej ciepły uśmiech i razem zeszliśmy na dół. - Od jakiegoś czasu spędzam tu każdą wolną chwilę.
- Nie wygląda to jak zwykła piwnica.
- Masz racje. Przerobiłem ją, na powiedzmy mój warsztat.
- A po co ci warsztat?
- Sama zobacz. - wskazałem jej przykryty białą narzutą, wybrzuszony stół.
Nieśmiało podeszła do niego i odkryła co znajdowało się na nim. Momentalnie zakryła usta ręką, a do oczu zaczęły napływać jej łzy.
- Yuicia… - szepnęła. - Czy to ona? - zapytała głośniej.
Na stole leżała na pierwszy rzut oka nasza córka. Te same włosy, usta.
- Nie do końca. Doskonale wiesz, że od dłuższego czasu starałem się znaleźć sposób, by ją tu sprowadzić, więc w końcu udało mi się stworzyć odpowiednie ciało dla niej. Nie było prosto, ale dałem radę. To nowoczesny typ robota.
- Wygląda jak człowiek.
Poczułem przypływ dumy.
- Cieszę się, że to mówisz.
- Czy ona… już tu jest?
- Nie, zostało mi teraz właśnie to. Muszę jeszcze przenieść jej świadomość z mojego NerveGeara, a to mi trochę zajmie… Ale jestem bliżej, niż dalej. - odpowiedziałem obejmując Asunę. – Chodź. - przykryłem stół i zacząłem prowadzić ją po schodach w stronę kuchni.
- Czyli w końcu będziemy mogli stworzyć prawdziwą rodzinę. - powiedziała ocierając łzy.
- Jeszcze nie.
Popatrzyła się na mnie zdziwiona, a ja wskazałem jej przygotowaną kolację.
- Jeny! Sam to wszystko zrobiłeś? - zapytała zaskoczona.
- Miałem małą pomoc. - wzruszyłem ramionami. - Asuna, nie będziemy mogli tu stworzyć do końca prawdziwą rodzinę, dopóki nie będziemy tym samym, czym jesteśmy w grze.
- To znaczy?
- Asuna - popatrzyłem jej w oczy, a następnie klęknąłem i wyjąłem pierścionek - wyjdziesz za mnie? Ponownie.
- Tak. - odpowiedziała. Wyglądała zupełnie tak samo jak w SAO, kiedy po raz pierwszy jej to zaproponowałem. Wsunąłem na jej palec pierścionek, a następnie rzuciła mi się w ramiona. W tym momencie byłem najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie.

*****


- Matko, jaki on śliczny! - piszczała z zachwytu Silica.
- A zauważyłaś, jaki on wielki!? - Liz miała nos tuż przy ręce Asuny. - No, braciszek się postarał, nie ma co.
Dziewczęta siedziały przy stole w barze Agila i z przejęciem komentowały pierścionek zaręczynowy, albo dyskutowały o ślubie, ja natomiast z chłopakami obserwowaliśmy to z bezpiecznej odległości.
- One zdają sobie sprawę, że gadają w kółko o tym samym od jakichś - Klein spojrzał na zegarek - trzech godzin?
- A może beżowa suknia?
W trójkę głośno westchnęliśmy. Rozumiałem ich podniecenie, ale to już zaczęło być męczące, zwłaszcza, że stanowiliśmy z Agilem i Kleinem mniejszość w tym gronie, więc nie mieliśmy siły przebicia.
- Właśnie coś do mnie dotarło! - rudowłosy klepnął się w czoło.
- Co takiego? - zapytałem.
- Kirito… - przysunął mnie i mojego drugiego przyjaciela do siebie i zniżył głos do konspiracyjnego szeptu. - A co z twoim wieczorem kawalerskim? - zapytał, pokazując zęby i podnosząc znacząco brwi.
W pierwszym momencie lekko się speszyłem. Odsunąłem się od niego i odwróciłem w stronę dziewczyn z założonymi rękoma.
- Nie sądzę, by to był najlepszy pomysł. - odezwałem się.
- Czemu? No proszę cię! Druga taka okazja, by pooglądać śliczne, nieznajome nam dziewczyny, które będą do nas podchodzić i tańczyć i… - Klein chyba za bardzo odjechał, bo wręcz zaczął się ślinić.
- Ekhem… - chrząknął Agil, by go przywrócić na Ziemię.
- Chodzi mi o to, - kontynuował, kiedy się ogarnął - że będziemy musieli czekać ponownie całe wieki, by coś takiego zrobić!
- No, ale wiesz… Tam będzie masa obcych ludzi, no nie wiem. - starałem się coś wymyślić, ale nawet mnie to nie przekonywało.
- Kirito, nie sądziłem, że to powiem, ale może to jednak niegłupi pomysł? - spojrzałem na Agila, a w jego oczach dostrzegłem nieznany mi dotąd błysk.
- Ech… przemyślę to, okej?
- A co przemyślisz? - zapytała Asuna, która nagle stanęła naprzeciw nas. Wszyscy trzej, aż podskoczyliśmy.
- Eee, nic takiego, takie tam. - odpowiedziałem nerwowo. Moja narzeczona spojrzała się na mnie podejrzliwie, a następnie na moich przyjaciół, ale nic nie powiedziała.
- Kirito, a jaki jest twój wymarzony ślub? - zapytała Sugu.
- Mój wymarzony ślub? Szczerze powiedziawszy nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Jak Asuna wybierze, tak będzie dobrze. - odpowiedziałem, przyciągając Błyskawicę do siebie.
- Chcesz mi przez to powiedzieć, że będę musiała wszystko sama załatwiać? - zwróciła się do mnie mrużąc oczy.
- Yyy, oczywiście, że nie! - jak ja nienawidzę takich sytuacji, pomyślałem - Z wielką chęcią ci pomogę, ale chodziło mi o to, że nie mam jakiegoś szczególnego pomysłu, jak to może wyglądać.
- Może zatrudnicie specjalistę? – zaproponowała Liz.
Podrapałem się po podbródku.
- To w sumie nie głupi pomysł. - stwierdziłem, a Asuna przytaknęła.
- Ej, znam kogoś, kto może być odpowiedni! - zawołał nagle Klein.
- Tak? Kogo? - zapytała Sugu.
- Mój kumpel Seth od kilku lat profesjonalnie zajmuje się ślubami. Mogę dać wam namiary.
Popatrzyliśmy się na siebie z Asuną i razem zgodziliśmy się.

*****


Byliśmy umówieni na spotkanie z Sethem na godzinę czternastą w pobliskiej kawiarni. Wraz z moją ukochaną czekaliśmy przy stoliku, pijąc kawę. Ciekawiło mnie, jak to będzie wszystko wyglądało. Czy ustalimy całość za jednym razem? A może będziemy musieli spotykać się regularnie, by wszystko dograć?
Punktualnie o czternastej najpierw zauważyłem Kleina, a potem młodego mężczyznę, który szedł za moim przyjacielem. Mógł być niewiele starszy ode mnie. Był dosyć wysoki i dobrze zbudowany. Miał trochę dłuższe czarne włosy i lekki zarost. Wyglądał imponująco.
- Kochanie, już przyszli. - zwróciłem się do Asuny, która momentalnie odstawiła filiżankę i spojrzała na nadchodzących mężczyzn. Nagle zakrztusiła się kawą.
- W porządku? - klepałem ją po plecach, by jej przeszło. W tym czasie Klein z kolegą już podeszli.
- To jest Kirigaya Kazuto - wskazał mnie Sethowi - A to…
- Yūki Asuna! - krzyknął ze zdziwienia mężczyzna.
- Hej, Seth… - powiedziała niepewnie Błyskawica.
Wymieniliśmy szybkie spojrzenia z Kleinem i popatrzyliśmy na tę dwójkę. Mężczyzna wyraźnie się cieszył na widok mojej narzeczonej, natomiast ona była zakłopotana.
- Znacie się? - zapytałem się.
- Tak… - szepnęła Asuna.
- A skąd?
- My…
- Byliśmy kiedyś parą. - odezwał się rozpromieniony Seth.
Szczęka mi opadła. Klein chyba też nie wiedział o tym, bo wyglądał podobnie jak ja.
- To ja może będę szedł, powodzenia. - powiedział na pożegnanie mój przyjaciel i wyszedł, zostawiając mnie w tak dziwnej sytuacji.
Nie za bardzo wiedzieliśmy, co powiedzieć. Asuna i ja mocno trzymaliśmy się za ręce i w milczeniu patrzeliśmy na stół. Ja na kawę, a ona na katalog ślubny. Natomiast Seth uśmiechał się przyjaźnie i spoglądał to na mnie, to na nią.
- Więc pobieracie się… - odezwał się, przerywając niezręczną ciszę.
Kiwnęliśmy głowami.
- A macie coś wybranego? Jedną zieloną herbatę - zwrócił się do kelnerki, która podeszła. - Więc?
Cisza.
- No dobra… A może coś z katalogu? O, tę suknię masz zaznaczoną i tę. - powiedział, przeglądając magazyn.- Tak, tak. Musisz koniecznie je przymierzyć, ale to później. Teraz zajmijmy się datą i miejscem.

*****


- Ja naprawdę nie wiedziałem, że oni się znają! - tłumaczył mi się bliski płaczu Klein.
- To takie zabawne, że spotykacie się po latach. - zachichotała Silica.
- Ktoś mógłby nawet powiedzieć, że to przeznaczenie… - Liz mrugnęła do Asuny, a ja za to obdarzyłem ją wściekłym spojrzeniem.
- Nie, nie, nie. Z Sethem to już skończony rozdział.
Zerwaliśmy ze sobą bardzo dawno temu.
- Kiedy? - zapytała Liz.
- Kilka miesięcy przed SAO.
- Wytłumacz mi - najlepsza przyjaciółka Asuny podeszła do niej i objęła ją ramieniem - dlaczego zerwałaś z takim ciachem!?
Błyskawica przewróciła oczami.
- I co macie zamiar teraz zrobić? - zapytała Sugu.
- Jutro mam się z nim spotkać, by przejrzeć suknie… - westchnęła Yūki.
- Co!? Dlaczego? I czemu o tym nic nie wiem!? - zapytałem zdenerwowany.
- Pół godziny temu wysłał mi smsa z tą propozycją i się zgodziłam, ale spokojnie, to tylko rozeznanie rynku. Kirito-kun - powiedziała, dotykając mojego policzka i patrząc mi w oczy - przecież wiesz, że dla mnie liczysz się tylko ty.
Westchnąłem.
- Dla mnie ty też. - odpowiedziałem uśmiechając się.

*****


Mijały kolejne dni, a nawet tygodnie, a Asuna coraz więcej czasu spędzała z Sethem. To mnie bardzo irytowało. Czułem się zazdrosny i miałem nadzieję, że nie odżyją między nimi żadne uczucia. Chyba domyśliła się, że nie jestem zadowolony z obecnej sytuacji, bo podczas oglądania domów na sprzedaż wzięła mnie na bok. Stanęła, kładąc swoje ręce na biodrach i patrzyła się na mnie z oczekiwaniem.
- Co? - zapytałem trochę speszony jej wzrokiem.
- No powiedz, o co ci chodzi.
- O nic. - kłamałem.
- Przecież widzę, że jesteś cały zdenerwowany. Chodzi o Setha?
- Nie no, skąd ten pomysł? - starałem się zachować kamienną twarz, jednak chyba się nie udało. Asuna tylko się uśmiechnęła, pokręciła głową i pocałowała mnie w policzek.
- To nawet słodkie, że jesteś o mnie zazdrosny. A teraz chodź. Ten dom wygląda całkiem ładnie.

*****


Wieczorem spotkałem się tylko z Agilem i Kleinem. Nie wiem czemu, ale jakoś nerwy mi puściły i powiedziałem im o tym, jak bardzo wkurza mnie ta cała sytuacja.
- Ciągle tylko słyszę Seth mi radzi to, a Seth powiedział tamto, Seth, Seth, Seth! – zacisnąłem pięść pod stołem i wypiłem zawartość mojego kufla.
- Kirito, nie masz się co przejmować. Asuna za bardzo cię kocha, by zostawić cię dla niego. Po prostu jest zbyt przejęta tym ślubem. - powiedział Agil.
- Może i mówił mi, że wygląda pięknie, ale to nic nie zmienia. Jakby cię nie kochała, to by nie spędzała pół dnia na doborze serwetek. - dodał Klein.
- Może macie racje, co nie zmienia faktu, że to drażni.
- Wiesz co? Przydałby ci się relaks. – Klein pokazał swoje zęby. - Jeśli wiesz o czym mówię.
Nic nie powiedziałem. Piłem dolewkę, którą dał mi Agil i myślałem. Może faktycznie to nie głupi pomysł? Chociaż z drugiej strony, jakby Asuna dowiedziała się o tym, że wiele młodych dziewcząt, które… Nagle oczy mi się powiększyły. To było to! Może Seth odpuściłby Asunę, jakby znalazł tam jakąś!
- Klein, masz rację. Powierzam tobie organizację mojego wieczoru kawalerskiego.
Rudowłosy, aż się zakrztusił.
- Naprawdę!? - zapytał podekscytowany.
- Jesteś pewny, Kirito? - zapytał niepewny Agil.
- Tak i wiecie co? Weźmy ze sobą Setha.
Obydwoje spojrzeli na mnie z niedowierzaniem.
- Setha?
- Tego Setha, byłego Asuny?
- Tego Setha, którego nie lubisz?
- Tak, jego. Mam pewien plan…
I opowiedziałem im o wszystkim.

*****


- Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie. Bardzo mi miło, że pan młody zechciał ze mną spędzić swój własny wieczór kawalerski. - powiedział Seth, kiedy wchodziliśmy do klubu, który wybrał Klein.
- Nie ma za co. - odpowiedziałem.
W środku grała głośna muzyka. Fioletowo-różowe światło padało na ściany, gości, a przede wszystkim na tancerki.
- Jezus… Umarłem i jestem w Niebie! - krzyknął, bliski płaczu ze szczęścia Klein. – Jaka śliczna! A ta jakie ma nogi! A ta… - rudowłosy nie mógł się opanować. Zachowywał się jak dziecko. Jednak musiałem przyznać, że było tu dużo ładnych dziewczyn. Czułem się dosyć niekomfortowo. Nawet przez chwilę zastanawiałem się, czy nie wyjść, ale miałem swoją misję do wypełnienia. Asuna nie musi o niczym wiedzieć.
- Kirito idziemy! - nawet nie zdążyłem zaprotestować, kiedy Klein pociągnął mnie, bym szedł za nim.

*****


Nie będę mówił jak spędziliśmy tam czas. Wspomnę jedynie, że udało mi się zaobserwować, że Seth w ciągu godziny gadał przez dłuższy czas z kilkoma tancerkami. Z dwoma gdzieś nawet zniknął na dłuży czas. Więc miałem na niego haka! Był zwykłym kobieciarzem. Miałem nadzieję, że to opanuje trochę Asunę.
Siedziałem przy barze i opowiedziałem o wszystkich spostrzeżeniach Agilowi, kiedy powrócił lekko zataczający się Klein.
- Oficjalnie wam ogłaszam. Wprowadzam się tu!
- Jesteś pijany. - stwierdził Agil.
- Ze szczęścia, łysa pało!
- Chyba powinniśmy go stąd zabrać. - zauważyłem.
- Też tak uważam.
Wstaliśmy i oboje wzięliśmy pod ramię naszego przyjaciela.
- Ja nigdzie z wami nie idę! - próbował się uwolnić.
Nagle pojawił się Seth.
- Idziemy już? - zapytał.
- Ja nigwdze z ffami ne idę! - powtórzył jeszcze raz, ale mniej wyraźnie.
- Ale u ciebie w domu czeka najładniejsza z tancerek! Załatwiłem ci ją. - powiedział Seth, mrugając do nas porozumiewawczo.
- Serio? Jesteś najlepfszym kumflem. – powiedział rudowłosy - Nie to co wy! - pokazał głową na mnie i Agila.
Oboje westchnęliśmy i wyprowadziliśmy go z klubu.

*****


Następnego dnia spotkałem się z Asuną, by zobaczyć kolejne domy.
- Tak sobie pomyślałam…
- Tak?
- Chciałam wyprawić swoje urodziny i chciałabym zaprosić Setha. Nie masz nic przeciwko?
- Nie. - odpowiedziałem, obejmując ją mocniej ramieniem.
- Jesteś pewien?
- Tak. - uśmiechnąłem się do niej.
- To dobrze. Jeny! Spójrz, jaki piękny dom! - zawołała zachwycona.
Faktycznie był ładny. Z dużym ogrodem, nowoczesny, ale z elementami tradycyjnymi.
- Już się nie mogę doczekać, by zobaczyć go w środku! - Asuna ciągnęła mnie w stronę drzwi.

*****


W następną sobotę moja narzeczona wydała przyjęcie w swoim domu rodzinnym. - I jak? - zapytała się mnie, robiąc obrót, by pokazać się w swojej nowej sukience.
- Wyglądasz pięknie. - odpowiedziałem szczerze i pocałowałemją.
- To chodź. Ciekawe co Seth powie o mojej sukience.
- Wiesz, co do Setha… - zacząłem, schodząc z nią ze schodów.
- O, tam jest! - powiedziała i pokiwała swojemu byłemu. - A to pewnie jest Sam.
- Kto?
- Sam. - powtórzyła.
- Jakiś projektant? - zapytałem.
Roześmiała się, a ja za bardzo nie wiedziałem czemu.
- To nie jest projektant.
- A kto?
- Jego chłopak. - powiedziała beztrosko.
- Co?! - zapytałem ze szczęką chyba u ziemi.
- Nie wiedziałeś?
Pokręciłem przecząco głową.
- Kiedy go spotkaliśmy w kawiarni, sama zastanawiałam się, dlaczego z nim zerwałam, ale potem przypomniałam sobie, że dlatego, że flirtował z moim bratem. - powiedziała, chichocząc i poszła przywitać się z gośćmi, a ja stałem przy schodach jak wryty.
- Kirto! Kirito! - podbiegł do mnie cały zmachany Klein.
- Co?
- Seth… On… - mówił, łapiąc oddech. - On jest gejem!
- Właśnie widzę… - powiedziałem wskazując trzymających się za rękę mężczyzn.
- O, ma chłopaka. - stwierdził mój przyjaciel.
- No jak widzisz nie dziewczynę. - skomentowałem. - Ale czekaj. Skoro nie wiedziałeś, że ma chłopaka, to skąd wiedziałeś…
- Na twoim wieczorze słyszałem, jak rozmawiał z tymi tancerkami. Mówił im, że zajmuje się ślubami i jeżeli chciałyby, to może dać im jakieś rady.
- Co? Ale co to ma do rzeczy?
- No bo on sam wspominał o swoim wymarzonym, że jego narzeczony miałby mieć ubrany biały garnitur z niebieskim kwiatem w butonierce i…
- Czemu nie powiedziałeś mi wcześniej!? - przerwałem mu.
- Byłem skacowany. Nie pamiętałem. Teraz mi się przypomniało… - odpowiedział, przeczesując swoje włosy.
Westchnąłem.
- No dobra, przynajmniej wiem, że nie mam być o co zazdrosny.
- No, co najwyżej Asuna może być o ciebie. - powiedział z uśmiechem.
- Co?
- No wspominał mi kiedyś, że w sumie to uroczy jesteś i masz fajny tyłek…
- CO?! - krzyknąłem automatycznie, przylegając do ściany.
- Nie no żart, mówił tylko, że uroczy. - zaśmiał się Klein.
Pokręciłem głową z uśmiechem i podszedłem do mojej ukochanej, by razem z nią świętować jej urodziny.

Dodano: 31.12.2014



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, wydanie specjalne, filmy kinowe, offline, offline II, offline ws, openingi, endingi.
Podobne anime: Accel World, Log Horizon, No game no life.
Strona wykorzystuje pliki cookies potocznie zwane ciasteczkami. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można również zablokować ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.