wróć do spisu opowiadań


"Przypływ przyniesie mnie z powrotem do ciebie" autorstwa Merkissa
"Przypływ przyniesie mnie z powrotem do ciebie"
Merkiss
9 maja 2014


Płatek śniegu musnął moje ramię, by po chwili się rozpuścić. Zadarłam głowę do góry, przyglądając się niebu, z którego stopniowo spadał śnieg. Uśmiechnęłam się pod nosem, opatulając ciaśniej płaszczem, który włożyłam. Zamknęłam oczy, upajając się ciszą, która trwała dookoła.
Podświadomie czułam, że Kirito i reszta powinni pojawić się lada chwila. Nie mogłam powstrzymać chichotu, który opuścił moją krtań, na myśl o ich zdziwionych minach. Była dopiero jesień, a raczej jej końcówka, jednakże w rzeczywistości było chłodno, lecz słonecznie.
Naciągnęłam kaptur na głowę, puszczając się po chwili biegiem. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa; raptem kilkanaście minut temu skończyłam walczyć z potworami. Choć łatwe do zabicia, zmęczyły mnie. Mimo wszystko parłam do przodu, chcąc jak najszybciej znaleźć się na miejscu.
Zatrzymałam się na chwilę, aby rozejrzeć się dookoła. Byłam na 22 piętrze, w pobliżu jeziorka. Uśmiech wkradł się na moje wargi, gdy przypomniałam sobie domek, który kupiłam wraz z Kirito. Biały puch delikatnie pokrył chodniki i trawy, zapierając mi dech w piersi.
Szybko jednak ponowiłam bieg.
Słyszałam, jak poły płaszcza trzepoczą za mną, a cienka warstewka śniegu trzeszczy pod moimi stopami. Chłodny wiatr łaskotał moją twarz, na której pojawiły się lekkie rumieńce. Czułam przenikliwe zimno nawet w płaszczu. Tym bardziej chciałam znaleźć się jak najszybciej na miejscu.
Przyśpieszyłam.
Przedzierałam się między lasami, górami i zwykłymi miasteczkami, dopóki moim oczom nie ukazała się polanka, dookoła której znajdował się lasek. Byłam u kresu swych sił; oddech i tętno miałam przyśpieszone, serce galopowało, jakby miało się wyrwać z piersi, jednakże dzielnie parłam do przodu, widząc to, co tak bardzo pragnęłam zobaczyć.
Z impetem wpadłam do domku, opierając dłonie na kolanach i próbując złapać oddech. Chciałam znaleźć się tu przed Kirito, który bez wątpienia chciałby tu przybiec, zostawiając kompanów. Postanowiłam jednak zrobić mu miłą niespodziankę i poczekać na niego tu, niżeli marznąć w Mieście Początku.
Gdy mój oddech się unormował, z lekkim uśmiechem weszłam w głąb domu. Był to typowy domek rodzinny; z dwoma sypialniami, pokojem gościnnym, łazienką i kuchnią. Weszłam do pokoju gościnnego w odcieniach jasnej żółci, z kanapą pośrodku, małym stoliczkiem i kominkiem. Był mały, ale dla nas w sam raz.
Rozpaliłam w ognisku, przebrałam się w sweter i jeansy, po czym przeszłam do kuchni, by nastawić wodę.
Pozostało mi tylko czekać na Kirito.

*****


Rzuciłam mu się w ramiona, gdy tylko stanął u progu drzwi. Uśmiechałam się na samą myśl o nim; gdy tylko zobaczyłam go przez okno salonu, moje serce zaczęło bić szybciej. Każda komórka mojego ciała tęskniła za nim po zaledwie kilku minutach rozłąki.
- Czekałam na ciebie. - szepnęłam, gdy oderwaliśmy się od siebie.
Byłam szczęśliwa, że mam go przy sobie. Chciałam wrócić z nim do Aincradu, który miał dla mnie pewną wartość. To tu poznałam osoby, które są mi dziś najbliższe. Nie było łatwe, aby namówić Kirito do powrotu, aczkolwiek udało mi się. Kirigaya uśmiechnął się do mnie, jedną dłonią obejmując mnie w pasie, a drugą splatając nasze palce.
- Cieszę się, że nie zostałaś w Mieście Początku. Zamarzłabyś tam na śmierć. - mruknął z ustami tuż przy moim uchu.
Zaśmiałam się cicho, wpatrując się w nasze splecione palce.
- Nie zamarzłabym. Nie pozwoliłbyś mi długo czekać.
Tym razem to z jego gardła wyrwał się cichy chichot.
- Czytasz mi w myślach, Asuna.
Wzruszyłam niedbale ramionami, opierając głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy objęci w salonie, ogrzani herbatą, ciepłem bijącym z kominka i z naszych serc. W sąsiednim pokoju spała Yui, która pojawiła się tu zaledwie kilka minut po zalogowaniu się Kirito. Ani ja, ani Kazuto nie chcieliśmy jej przemęczać i budzić. Mieliśmy jeszcze sporo czasu na wyruszenie z Lizbeth, Silicą, Egilem i Kleinem na następne piętro, toteż pozwoliliśmy jej na odpoczynek.
- Asuna? - mruknął Kirito, głaszcząc mnie po plecach.
Przeszył mnie dreszcz.
- Mhm?
- Cieszę się, że tu wróciliśmy.
Zerknęłam na niego kątem oka; moje nieme pytanie zawisło między nami.
- Możemy w końcu nacieszyć się sobą. Media nie dają mi spokoju, a dziewczyny cały czas mi cię odbierają. Robi się to męczące. Aincrad i - delikatnie odsunął moją rękę, by machnąć swoją dłonią na pomieszczenie, w którym się znajdowaliśmy - ten domek są jedynymi miejscami, w których możemy pobyć sami.
- Tak, to prawda. - pokiwałam głową, gdy Kirito odsunął mnie od siebie i ułożył głowę na moich kolanach. Przeczesałam dłonią jego ciemne włosy. - Dopóki prasa nie da ci spokoju, nie będziemy mieć innego wyboru. Jeśli o dziewczyny chodzi, cóż..
- Je jakoś strawię. - przerwał mi, zamykając oczy. Był zmęczony tym wszystkim, tak samo jak i ja. - Ale media robią zbyt duży szum, jeśli chodzi o tą sprawę. Zbyt dużo razy opowiadałem im to samo. Nie wiem, dlaczego dalej szukają igły w stogu siana. I tak nic tym nie zdziałają.
- Przetrwamy to, Kirito.
Otworzył oczy, wyciągnął ręce i chwycił moją twarz w swoje dłonie. Przybliżył ją do swojej, po czym złożył na moich ustach kilka czułych pocałunków.
- Razem. - wymruczał, gdy się od niego oderwałam.

*****


Gdy Yui się obudziła, zrobiłam 'kolację' - zaledwie piętnaście minut później wyruszyliśmy do Miasta Początku, gdzie czekali na nas nasi kompani.
Przekraczając próg naszej wyprawy, poczułam na sobie lekki ciężar; w uszach zadzwonił mi krzyk Liz:
- Gdzieś ty się podziewała, głupia?! Kirito nic nam nie powiedział, a my szukaliśmy cię jak idioci!
- Hę? - wyrwało mi się, zbyt zaskoczonej, aby powiedzieć coś bardziej sensownego.
Lizbeth oderwała się ode mnie z naburmuszoną miną. Założyła ręce pod biustem, nachylając się i przyglądając mi się z podejrzliwością.
- Mam przeliterować czy co? Gdzie byłaś? - zapytała, mrużąc oczy.
- Pobiegłam do domku. Nie chciałam tu marznąć, zaczął padać śnieg. - zaczęłam się cicho usprawiedliwiać, zerkając w bok. - Zresztą, chciałam pobyć z Kirito.
- Taakie buty! - przerwała mi Liz, uśmiechając się podstępnie.
Zaczerwieniłam się aż po sam czubek głowy. Nie pomyślałaś, Yuuki!
- T-to nie tak! - zajęczałam, machając dłońmi z zażenowania. - To naprawdę nie t-tak! Chciałam po prostu...
- No, nie musisz się tłumaczyć. I tak wiem swoje. - w chwili, gdy posłała mi oczko, podszedł do mnie rozbawiony Kirito. Splótł swoje palce z moimi, całując w czubek głowy i śmiejąc się pod nosem. - Papużki nierozłączki i reszta! Załatwmy tego bossa!

*****


- Uważaj na siebie. - ścisnął moją dłoń.
W ciemnościach natrafiłam na jego błyszczące oczy. Uśmiechnęłam się ciepło, wolną dłonią dotykając jego policzka. Zanim odpowiedziałam, złożyłam na jego ustach czuły pocałunek:
- Gry dopuszczające śmierć są zbyt proste.
Odpowiedział mi jego cichy śmiech.

*****


- Jestem zmęczona. - jęknęła Liz, siadając na krześle.
Po zabiciu bossa całą paczką poszliśmy do baru w Mieście Początku. Mimo, że byliśmy wyczerpani, cieszyliśmy się swoim towarzystwem i chwilami spędzonymi w tym świecie. Wszyscy, bez wyjątku, przestaliśmy zwracać uwagę na to, gdzie jesteśmy - czy w grze, czy w rzeczywistości. Dla nas się to nie liczyło. Liczyło się towarzystwo i wspólna zabawa.
Bo póki mieliśmy siebie, nic innego nie miało sensu.
Odnalazłam dłoń Kirito pod stołem, splotłam nasze palce i pocałowałam go w policzek.
- Moglibyście zachować te czułości dla siebie, Asuna! - oburzyła się Liz.
- Marudzisz. - mruknęła Silica, klepiąc ją po plecach.
- Właśnie. Mi to wcale nie przeszkadza. - poparł dziewczynkę Klein, wyszczerzając się do Kirito.
- Ech.. Otaczają mnie idioci. - mruknęła pod nosem Lizbeth, kręcąc z politowaniem głową.
Zaśmiałam się, opierając głowę na ramieniu Kazuto. Zerknęłam na przyjaciółki; obydwie śmiały się głośno, opierając dłoń o oparcie krzesła.
Cieszyłam się, że mogę je widzieć żywe i szczęśliwe. Za czasów horroru, jaki tu przeżyłyśmy, Liz potrafiła wypłakiwać w mój rękaw swoje obawy dotyczące tego świata.
Przeniosłam wzrok na Kirito, który również zerknął na mnie.
- Dziękuję ci za wszystko. Kocham cię, Kirito-kun.
Pomimo, że te słowa nie opuściły mojej krtani, on je doskonale rozumiał.
- Ja cię też kocham, Asuna.
Uśmiechnęłam się promiennie, ściskając jego dłoń, pokazując mu, jak bardzo jestem mu wdzięczna, i jak bardzo go kocham.
Również ścisnął mą dłoń, przesyłając mi swoją miłość.

Dodano: 31.12.2014



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, wydanie specjalne, filmy kinowe, offline, offline II, offline ws, openingi, endingi.
Podobne anime: Accel World, Log Horizon, No game no life.
Strona wykorzystuje pliki cookies potocznie zwane ciasteczkami. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można również zablokować ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.